wtorek, 30 września 2014

"coś jest nie tak"

 Rozdział z dedykacją dla mojej BFF, RainbowBolt :) Dzięx za motywacje do pisania ;)
                                                                              ~
Tym razem to Gryfonka wytrzeszczyła oczy.
-Że...CO?!
-Kocham cię! Kocham i zawsze będę kochał!- Ślizgon podszedł do Szatynki i złapał ją za rękę. -Powiedz że ty też! Powiedz że coś do mnie czujesz!
-Malfoy, lepiej się stąd wynoś, zanim moja pięść wyląduje na twojej arystokratycznej buźce!- Teraz Rudzielec dołączył się do kłótni.
-Dracusiu, skarbie...chodźmy już- Pansy próbowała odciągnąć stalowookiego od Miony, lecz nieskutecznie.
-Zostaw mnie Parkinson!-wrzasnął Malfoy- Po między nami nigdy nic nie było, i nigdy nie będzie! Moje serce należy tylko do Hermiony!
-mam dość!- Gryfonka krzyknęła tak głośno że wszyscy nagle ucichli i spojrzeli na nią z przerażeniem.
-Ron, idziemy!- zakomenderowała i ciągnąc rudzielca za sobą wyszła z przedziału. Ślizgon stał w miejscu.
-Pansy...
-Tak, Smoczusiu? -Parkinson spojrzała na niego maślanymi oczami.
-Czemu ona mnie nie chce?
Ślizgonce szczęka opadła ze zdziwienia. Coś jest nie tak. Miał kochać ją!
-Bo jej nienawidzisz! Przez te wszystkie lata dokuczaliście sobie! NIENAWIDZICIE SIĘ ROZUMIESZ?!
-NIE ROZUMIESZ MNIE PANSY! - Teraz to Malfoy zaczął się denerwować - ja...ją KOCHAM!
-ty...ty! Jak możesz! - W oczach Ślizgonki zaszkliły się łzy. Podbiegła do drzwi pociągu i otworzyła je z zamachem. Pociąg właśnie stawał. Szybko złapała walizkę i wyskoczyła z pociągu. Draco stał i patrzył się na otwarte drzwi. Dziwnie kręciło mu się w głowie, a widok miał lekko zamglony. Wszystko było jakieś...szare. Tylko ta Gryfonka...Granger była kolorowa i świeciła jak gwiazda. To było dziwne uczucie...Nagle widok zasłoniła mu burza kasztanowych loków. Nie wyglądały jak by trzasnął je piorun, jak na pierwszych rocznikach, lecz były perfekcyjnie ułożone. Tak cudne...I wtedy ona się odwróciła. Te oczy. Prześladowały go w snach. Migotały w nich iskierki radości, gdy go widziała...ale to tylko sny. Marzenia. Teraz w jej oczach widział tylko obrzydzenie. Gardziła nim. Nienawidziła go. Gdzieś w jego głowie kołatała się samotna myśl, że robi źle. Że to nie tak powinno wyglądać. Podbiegł do niej i obrócił jej głowę tak, żeby patrzyła mu prosto w oczy.
-Wiem że mnie nienawidzisz. Wiem co ci robiłem. Ale błagam...wybacz...daj mi szansę.
W oczach Granger było widać niepewność, ale po chwili potrząsnęła głową.
-Malfoy, nie wiem w co ty grasz, ale nie uda ci się to. Znam ciebie. Śmierciożercy się nie zmieniają.
-ale...
-NIE! -powiedziała szatynka i wyszła z pociągu. Coś jest nie tak, i ona dowie się co!

4 komentarze:

  1. Hmmm... a zapowiadało się tak pięknie...
    No, nie bądź taka złośliwa, autorko... ;)
    jak nie chciałaś nam dać szczęśliwego zakończenia wyznania miłości to przynajmniej spraw, żeby ten arystokrata doczekał i nie wymiękł zanim Hermiona wybada go i dowie się o co w tym wszystkim chodzi ;) i zareaguje słusznie :) no zrób coś, żeby nie rozbiły się tu dwa lustra na raz ;)

    A w ogóle bardzo ciekawie piszesz:) weny:)

    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę uwierzyć! Dopiero zaczęłam pisać bloga i byłam raczej nastawiona na 3 wejścia i zero komentarzy, a tu takie zaskoczenie :) bardzo, bardzo dziękuję, i obiecuje duuużo weny ;)

      Usuń
  2. kochana było już tak dobrze, czego nic nie dodajesz? Naprawdę się zainteresowałam, szkoda, że takie to wszystko krótkie, bo nie mogę zaspokoić tym mojej ciekawości, liczę na powrót, miniaturkę lub cokolwiek!
    U mnie nowy rozdział, zapraszam :) http://dramione-sila-przeznaczenia.blogspot.com/
    Vanillia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wybacz XD totalnie zapomniałam o tym blogu! Ale już nadrabiam straty :) postaram się rozdział tym razem trochę dłuższy ;)
      A kolejny rozdział Siły Przeznaczenia umiem już prawie na pamięć :3 ślicznie piszesz :*

      Usuń